Początek roku to chyba w każdej szkole czas wypełniania formularzy i podpisywania zgód wszelakich: na publikację zdjęć na stronie, na wizytę logopedy, na podawanie dzieciom leków... Wśród takich karteluszek któregoś dnia wyjęłam z plecaka Maluszka prośbę o zgodę na uczestnictwo w wycieczkach szkolnych. Chwilę się zastanowiliśmy, ale dobrze, ma przecież już trzy lata, to duży chłopak, niech jedzie...
Następnego dnia dostałam nowy formularz do wypełnienia. Prośba o zgodę na udział w "colonies". Oczywiście wszystko było napisane po katalońsku, google translate nie pomógł, idę więc do znajomej matki i pytam co to znaczy "colonies".
Otóż "excursión" to wycieczka jednodniowa, a "colonies" to wyjazdy 3-, 4-dniowe. Ale, jak zapewniła mnie moja informatorka, nie ma się czym przejmować, oni na te colonies jadą dopiero w styczniu, nie tak od razu. Poza tym w Katalonii są dość ostre przepisy w tych kwestiach i nie ma dużo wypadków na tych wyjazdach....
Zaraz, zaraz, on ma dopiero 3 lata! Nie, nie, tej zgody nie podpisałam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz