Robi się tłoczno...





Sezon letni na dobre zaczyna się w Katalonii. Turystów coraz więcej, ale nie tylko. Ostatnio byłam w polskim konsulacie i tam sezon też się rozpoczął - na wyrabianie paszportów tymczasowych dla okradzionych turystów. Niestety, gdzie tłoczno, tam i kieszonkowcy zjawiają się licznie :( W miejscach zatłoczonych, zwłaszcza na Las Ramblas i na plażach trzeba szczególnie uważać. 


A Barcelona cieszy się ogromną popularnością. Według Trip Advisor, to piąte najbardziej pożądane przez turystów miasto na świecie, po Paryżu, Nowym Jorku, Londynie i Rzymie. Podróżnicy przybywają różnymi drogami: samolot, samochód, pociąg... Ale ostatnio bardzo popularne stały się rejsy wycieczkowcami. Do barcelońskiego portu zawija ich coraz więcej, podobno tylko w jeden majowy weekend miasto odwiedziło 64 tysiące pasażerów z 17 statków. 

Zawsze jednak mnie to zaskakuje, że o ile w sezonie przez Las Ramblas prawie nie da się przejść ze względu na panujący tłok, wystarczy odejść dwie uliczki dalej i już spokojnie można odetchnąć. My w jeden z ostatnich weekendów zawitaliśmy do Muzeum Morskiego (pisałam o nim już tutaj), które znajduje się 3 minuty spacerkiem od Las Ramblas. I... wokół cisza, można spokojnie wypić kawę w barze, a dzieci mogą swobodnie pobiegać, albo popatrzeć na żółwie i rybki w stawie. Możemy też kupić bilety wstępu i zwiedzić ekspozycje, obejrzeć replikę galery, a wszystko to bez otaczających nas tłumów. 

Polecam więc miejsca, które nie znajdują się na standardowej trasie zwiedzania "Barcelona w jeden dzień".














View Larger Map

Post opublikowany na stronie http://barcelonazdzieckiem.blox.pl 10 czerwca 2013 roku

Komentarze