5.10.18

5 faktów o posiłkach w Katalonii

jedzenie Katalonia

Podróżowanie wiąże się zwykle z odkryciami kulinarnymi. Czy wiesz, czego oczekiwać w Barcelonie i Katalonii?

1. Trzy posiłki dziennie

Katalończycy spożywają dziennie trzy posiłki i nie jest to oczywiście nic nadzwyczajnego i niespotykanego, ale bardziej interesujące jest, jak wyglądają. 

Śniadanie...

...to zwykle croissant lub mała kanapka i do tego kawa. Pierwszy posiłek spożywa się przed wyjściem z domu, ale jeszcze częściej w drodze lub po przyjściu do pracy. I tu pomocą służą niezliczone bary i kawiarnie, gdzie taki zestaw śniadaniowy za niewielką kwotę można dostać. Część osób zjada śniadanie dość wcześnie, ale bardzo często jest to też w okolicach godziny 10.

Obiad

Przerwa obiadowa to dla Katalończyka rzecz święta i wszyscy bez pośpiechu delektują się obiadem. Bary i restauracje zazwyczaj w godzinach 13-15 (z pewną elastycznością, jak wszystko w Hiszpanii) oferują tzw. menú del día, czyli zestaw dnia. Kosztuje około 10 euro (poza Barceloną często drożej) i składa się zazwyczaj z dwóch dań, deseru i napoju (do wyboru zwykle woda lub/i wino). Teraz coraz częściej jednak w Barcelonie widać ludzi z tzw. lunch boxami, czyli specjalnymi torbami na posiłek, w których przewozi się do pracy obiad przygotowany wcześniej w domu. Jest to rozwiązanie tańsze, a przy tym można zjeść obiad w cieniu palmy w najbliższym parku (których to w Barcelonie nie brakuje). 

Kolacja

Czasem jeszcze przed wieczornym głównym posiłkiem Katalończycy wychodzą do barów na copas y tapas, czyli piwo i przekąski. I tu warto zaznaczyć, że jest to rzeczywiście jedno piwo, zazwyczaj małe, a czasem nawet bezalkoholowe. Przekąski nie są też duże i zazwyczaj współdzielone w biesiadnikami. 
Kolację zwykle je się około godziny 21 lub 22 i jest to gorący posiłek, a jeśli jedzony w restauracji, to zwykle tak jak obiad, czyli dwa dania i deser. I tu widzę już oczami wyobraźni przerażenie dietetyków i ekspertów zdrowego żywienia: tak duży posiłek o tak późnej porze! Przecież taki sposób odżywiania skraca znacząco życie... Otóż niekoniecznie! Hiszpanie mają najdłuższą oczekiwaną długość życia w Europie, a drugą na świecie. Wystarczy tylko nie przejmować się poradami i radami dietetyków, cieszyć się życiem, dużo czasu spędzać na spotkaniach towarzyskich, a do posiłku wypić lampkę wina (ale nie butelkę!) i można cieszyć się dobrym zdrowiem przez wiele lat.

2. Posiłek to wydarzenie społeczne

W Hiszpanii jest statystycznie najwięcej na świecie barów i restauracji w przeliczeniu na jednego mieszkańca i nie bez powodu. Hiszpanie wydają też sporą część swoich dochodów na jedzenie poza domem. Niedawno w The Economist był raport na temat Hiszpanii. Zauważono w nim, że z punku widzenia polityki fiskalnej może nieco dziwić, że hiszpański VAT na ten sam produkt jest wyższy w sklepach niż w restauracjach, ale jednocześnie autor przyznał, że być może to tu leży sukces hiszpańskiego życia społecznego. Katalończycy wiele czasu spędzają w barach i tu toczy się życie towarzyskie. Ba, nie wystarczy tylko wychodzić, ważne, żeby mieć SWÓJ bar, gdzie barman i kelner są bliskimi osobami, powiernikami, przyjaciółmi. Przyznam się, że o ile barów w odległości kilku kroków od domu mam sporo, nie do wszystkich jeszcze odważyłam się wejść. I nie chodzi o jakość jedzenia, wystrój czy bezpieczeństwo, ale raczej o stopień integracji z najbliższą okolicą. Niektóre bary są tak lokalne, że chyba trzeba mieszkać co najmniej kilka lat w danym miejscu, żeby przekroczyć ich progi, a ja mieszkam w obecnym mieszkaniu dopiero od grudnia. 
Jeśli do baru idziemy sami, bez towarzystwa znajomych, to i tak posiłku nie zjemy w samotności. Kelner lub barman z pewnością dotrzyma nam towarzystwa, zapyta o zdrowie, rodzinę, pogodę.  

3. Deser po katalońsku

Wspomniałam już, że obiad i kolacja kończą się zazwyczaj deserem. Ale czy to oznacza, że Hiszpanie zjadają tak dużo słodyczy? Niekoniecznie, bo deser to bardzo często owoc lub jogurt naturalny. Czasem może być jeszcze natillas (podobny do budyniu) lub crema catalana (było pierwsze, a crème brûlée to jego kopia - tak powie każdy Katalończyk), jest jeszcze kilka słodkich deserów, ale jednak najczęściej będzie to owoc lub kawa (również po kolacji).
Ale żeby nie było tak pięknie, w szkołach dzieci też na deser dostają owoce, ale kiedy przychodzi czas na urodziny, wtedy jubilat przynosi do szkoły słodki upominek dla każdego z kolegów z klasy. I zazwyczaj jest to woreczek z najzwyklejszym i najbardziej słodkimi cukierkami, lizakami, żelkami, piankami...
Czas na chwilę słodkości nadchodzi też wraz z Bożym Narodzeniem, wtedy wszyscy delektują się turronami, polvorones...

4. Nakrycie do stołu

W restauracjach i barach tapas zwykle serwowane jest nieformalnie prosto na stole, ale jeśli zamówimy obiad lub kolację, stół zostaje nakryty obrusem (często papierowym, ale zawsze...) i obowiązkowo każdy dostaje serwetkę. Bez tego nie może być posiłku. I oczywiście sztućce. Tyle, że jeśli na pierwsze zamówimy zupę, na drugie porcję mięsa, problemu nie będzie, dostaniemy łyżkę, nóż i widelec. Jeśli natomiast oba dania je się nożem i widelcem, na wymianę sztućców nie mamy co liczyć. Po zjedzeniu pierwszego dania noża i widelca nie zostawia się na brudnym talerzu, tylko odkłada się obok na stół. Kelner zabierze talerz, przyniesie drugie danie, które należy jeść tymi samymi sztućcami, którymi jadło się pierwsze danie. I tu przydaje się też owa serwetka, w przerwie między posiłkami można na niej położyć sztućce użyte do pierwszego dania, a oczekujące na kolejną potrawę.

5. Śródziemnomorsko znaczy lekkostrawnie?

Kuchnia śródziemnomorska słynie jako jedna z najzdrowszych, a mieszkańcy południa Europy w statystykach długowieczności potwierdzają jej właściwości. Oliwa, świeże warzywa i owoce, ryby, wino w umiarkowanych ilościach... Ale to tylko część kuchni katalońskiej, która łączy mar i muntanya, czyli morze i góry. W Katalonii często je się doradę z pieca, czy arròs negre (czarny ryż, danie podobne do paella), ale równie często na stołach gości botifarra (katalońska kiełbasa), kaszanka, czy grzyby. Hiszpanie mają zresztą jeszcze jedną słabość... chipsy. Jedzą je w ilościach hurtowych, przy każdej okazji i na każdym spotkaniu towarzyskim. Ale przyznać trzeba, że mimo tych drobnych grzechów kulinarnych, na codzień dużo jest świeżych owoców i warzyw, ryb i mięs, a produkty są zwykle niskoprzetworzone. I cóż, do tego dużo słońca i radość życia...


jedzenie Katalonia

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 BARCELONA Z DZIECKIEM , Blogger